Ad imageAd image

HP alarmuje: 30% ich pecetów wciąż na Windows 10 – czas ucieka do października 2026

Czytany 2K razy
Czas czytania 6 min

Podczas spotkania z inwestorami HP przyznało, że około 30% zainstalowanej bazy ich komputerów PC wciąż działa na Windows 10, mimo zakończenia standardowego wsparcia tego systemu. Część użytkowników ratuje się darmowym na rok programem ESU (Extended Security Updates), który dostarcza łatki bezpieczeństwa do 14 października 2026 r., ale później trzeba będzie zapłacić, zaktualizować system lub wymienić sprzęt. HP widzi w tym „szansę biznesową”, ale dla użytkowników oznacza to realną konieczność podjęcia decyzji, co zrobić z komputerem niewspieranym przez Windows 11.

HP mówi to wprost: co trzeci klient nadal na Windows 10

Informację o tym, jak wielu klientów HP wciąż używa Windows 10, ujawniła Karen Parkhill, dyrektor finansowa firmy, w trakcie prezentacji wyników kwartalnych. Wprost stwierdziła, że „około 30 procent zainstalowanej bazy nadal korzysta z Windows 10” i że jest to dla HP „krótkoterminowa szansa biznesowa”.

W praktyce oznacza to, że trzech na dziesięciu użytkowników komputerów HP nie przeszło jeszcze na Windows 11, mimo że standardowe wsparcie techniczne dla „dziesiątki” się zakończyło. HP liczy, że właśnie ta grupa napędzi sprzedaż nowych komputerów w najbliższych kwartałach – bo część z tych maszyn nie spełnia wymagań sprzętowych Windows 11 i jedynym „oficjalnym” wyjściem z perspektywy producenta jest zakup nowego sprzętu.

Dlaczego tak wielu użytkowników trzyma się Windows 10?

Artykuł wskazuje na dwa kluczowe powody, które częściowo wynikają z decyzji samego Microsoftu.

Po pierwsze, wielu użytkowników skorzystało z programu ESU (Extended Security Updates), który Microsoft zaoferował również użytkownikom domowym za darmo na 12 miesięcy. To nieoczekiwane ustępstwo pozwala nadal otrzymywać łatki bezpieczeństwa dla Windows 10, na przykład majowe poprawki Patch Tuesday, bez konieczności zmiany systemu. Dzięki temu spora część osób nie poczuła jeszcze bezpośredniej presji na migrację.

Po drugie, jest ogromna liczba komputerów, które nie spełniają wymagań Windows 11, przede wszystkim wymogu TPM 2.0 i secure boot. Właściciele takich PC są de facto postawieni przed wyborem: zostać na systemie z ograniczonym wsparciem, instalować Windows 11 nieoficjalnymi metodami albo kupić nowy komputer wyłącznie z powodu brakującego modułu bezpieczeństwa. To szczególnie dotyka użytkowników, których maszyny są wciąż w pełni sprawne pod względem wydajności.

ESU: darmowy rok bezpieczeństwa, a potem… decyzja

Najważniejszą datą w całej układance jest 14 października 2026 r. – wtedy kończy się okres, w którym Microsoft zobowiązał się dostarczać darmowe aktualizacje bezpieczeństwa ESU dla Windows 10. Po tej dacie użytkownicy staną przed trzema scenariuszami: płatne ESU (jeśli będzie dostępne dla ich segmentu), migracja na inny system albo pozostanie na Windows 10 bez łatek, co z punktu widzenia bezpieczeństwa w sieci jest bardzo ryzykowne.

HP nazywa ten nadchodzący moment „okazją biznesową”, bo wygaśnięcie darmowego ESU najpewniej uruchomi falę wymiany sprzętu. Z punktu widzenia użytkownika i ekologii brzmi to jednak zdecydowanie gorzej – wiele sprawnych komputerów może trafić na złom wyłącznie dlatego, że nie mają TPM 2.0 lub nie spełniają innych, sztucznie zawyżonych wymagań Windows 11.

Dlaczego HP tak mocno pcha klientów w stronę Windows 11

Z perspektywy HP sprawa jest prosta: każdy PC uwiązany do Windows 10 to maszyna, która z dużym prawdopodobieństwem nie będzie wymieniana w najbliższym roku. Z kolei klient, który przechodzi na Windows 11 – czy to przez upgrade, czy kupując nowy komputer – zostaje na dłużej w aktywnym ekosystemie HP: serwis, akcesoria, gwarancje, usługi dodatkowe.

Dodatkowo segment workstation i biznesowy już od jakiegoś czasu ciągnie sprzedaż w górę i HP chciałoby podobny efekt uzyskać na rynku konsumenckim. Firma konkuruje tu bezpośrednio z DellLenovo i azjatyckimi producentami, którzy również ostrzą sobie zęby na „rynek wymiany” po wygaśnięciu ESU. Według cytowanego komunikatu, HP chwali się, że w regionach EMEA i APJ migracja do Windows 11 jest już na poziomie zbliżonym do rynku Ameryki Północnej.

Jakie masz realne opcje jako użytkownik Windows 10

Jeżeli korzystasz z Windows 10 na komputerze HP (albo innej marki), praktyczne wnioski z tej sytuacji są dość klarowne.

Najważniejsze możliwości:

  • jeśli sprzęt spełnia wymagania, warto rozważyć migrację do Windows 11 w oparciu o najnowsze stabilne kompilacje, zanim skończy się darmowe ESU
  • jeśli komputer nie spełnia wymagań Windows 11, masz jeszcze czas, by zdecydować, czy przechodzisz na Linux, zostajesz na Windows 10 z ESU tak długo, jak to możliwe, czy planujesz zakup nowego sprzętu
  • zostanie na Windows 10 bez aktualizacji bezpieczeństwa po październiku 2026 r. i nadal łączenie go z internetem to wariant, którego sensownie nie da się obronić

Aktualne informacje o wsparciu i wymaganiach można śledzić w dokumentacji na oficjalnej stronie Microsoft, gdzie firma publikuje szczegóły programów ESU i cykle życia poszczególnych wersji systemu.

Podsumowanie

Deklaracja HP, że 30% ich klientów PC nadal korzysta z Windows 10, tylko potwierdza to, co było widać w statystykach – ogromna część rynku nie jest gotowa (lub nie może) przejść na Windows 11. Darmowe ESU do 14 października 2026 r. kupiło użytkownikom trochę czasu, ale termin nieubłaganie się zbliża, a potem trzeba będzie podjąć decyzję: płatne wsparcie, migracja na inny system albo nowy komputer.

Z mojego punktu widzenia to klasyczny przykład konfliktu między biznesem a realnymi potrzebami użytkowników – wymogi TPM 2.0 i inne ograniczenia Windows 11 są dla wielu osób sztuczną barierą, która zmusza do wymiany wciąż sprawnego sprzętu. Jeśli masz Windows 10 i komputer spełniający wymagania, racjonalne jest zaplanowanie przejścia na Windows 11 w najbliższych miesiącach; jeśli nie spełnia – warto już teraz zacząć myśleć, czy wolisz nowy PC, czy alternatywny system zamiast czekać do ostatniej chwili.

Liczba wyświetleń: 2 043