W skrócie
Gwałtowny wzrost cen pamięci DDR5 może mieć swój koniec dzięki ekspansji chińskich producentów na globalny rynek. Firmy CXMT i YMTC inwestują miliardy w nowe moce produkcyjne, które według byłego szefa działu chipów Samsunga mogą obniżyć obecne ceny nawet o ponad 400% do końca 2027 roku. To dobra wiadomość dla wszystkich, którzy planują modernizację komputera, ale cierpliwość będzie kluczowa – w najbliższych miesiącach ceny wciąż pozostaną wysokie.
Dlaczego pamięć RAM tak bardzo podrożała?
Od połowy 2025 roku rynek pamięci DDR5 przeżywa katastrofę cenową. Zestaw 32 GB kosztuje dziś tyle, co jeszcze rok temu płaciło się za 64 GB. Wzrosty sięgają ponad 400% w niektórych modelach, a prognozy krótkoterminowe nie dają nadziei na szybką ulgę.
Głównym winowajcą jest boom na sztuczną inteligencję. Giganci pokroju Samsung, SK Hynix i Micron przestawili swoje linie produkcyjne na wytwarzanie pamięci HBM (High Bandwidth Memory), której potrzebują systemy AI. To tam są największe marże, tam zamawia Nvidia, Google i Microsoft. Pamięć konsumencka DDR5 dla zwykłych komputerów zeszła na dalszy plan, a podaż nie nadąża za popytem.
Efekt? Zwykli użytkownicy zostali z pustymi półkami i cenami wyższymi niż przy premierze standardu. Kto planował rozbudowę RAM-u w swoim pececie gamingowym albo stacji roboczej, teraz boleśnie odczuwa skutki technologicznego wyścigu zbrojeń w zakresie AI.
Chiny wchodzą na ring z własnymi waflami
Do tej pory Samsung, SK Hynix i Micron kontrolowały globalny rynek pamięci jak oligopol. Ustalały ceny, regulowały moce produkcyjne i dzieliły się zyskami. Chińscy producenci działali w cieniu, obsługując głównie rynek krajowy bez realnej możliwości konkurowania na arenie międzynarodowej.
To się właśnie kończy. Changxin Memory Technologies (CXMT) oraz YMTC (Yangtze Memory Technologies Corporation) uruchamiają nowe zakłady produkcyjne z jednym celem: zdobyć udział w globalnej sprzedaży modułów DDR5. Chińskie firmy już teraz wystawiają swoje produkty w międzynarodowych kanałach dystrybucji, a inwestycje w nowe fabryki idą w miliardy dolarów.
Prognozy branżowe mówią o produkcji na poziomie sześciu milionów płytek waflowych miesięcznie do końca 2027 roku. To nie są liczby wzięte z sufitu – to konkretne plany fabryczne poparte budową nowych linii technologicznych.
Były szef Samsunga: ceny spadną o ponad 400%
Kye-Hyun Kyung, były szef działu układów scalonych w Samsung, wypowiedział się na ten temat w wywiadzie dla Seoul Economic Daily. Jego słowa niosą wagę – to człowiek, który przez lata zarządzał jednym z największych producentów pamięci na świecie i rozumie mechanizmy rynku od środka.
Według Kyunga chiński napływ podaży może doprowadzić do spadku cen DDR5 o ponad 414% w ciągu roku. To oznacza, że moduły, które dziś kosztują krocie, mogą wrócić do poziomów zbliżonych do tych z 2024 roku, a może nawet niższych.
Mechanizm jest prosty i powtarza się w branży pamięci co kilka lat. Ceny rosną, producenci budują nowe fabryki, rośnie podaż, rynek zostaje zalany tanimi waflami, ceny gwałtownie spadają. Widzieliśmy ten schemat przy DDR3, powtórzył się przy DDR4, a teraz mamy powtórkę przy DDR5.
Różnica polega na tym, że tym razem nowe moce produkcyjne nie pochodzą z Korei Południowej ani USA, tylko z Chin. To zmienia układ sił na rynku i może przełamać dotychczasową kontrolę wielkiej trójki nad cenami.
Co może pokrzyżować plany?
Nie wszystko musi pójść zgodnie z prognozą. Branża półprzewodników słynie z nadmiernie optymistycznych zapowiedzi dotyczących mocy produkcyjnych, które nigdy nie zostają w pełni zrealizowane. Budowa zaawansowanych fabryk chipów to proces trwający latami, który może zostać opóźniony przez problemy technologiczne, braki surowców lub zmiany w finansowaniu.
Drugi czynnik to geopolityka. Relacje między Stanami Zjednoczonymi a Chinami nie poprawiają się, a sektor półprzewodników to pole bitwy handlowej. Jeśli USA wprowadzą kolejne sankcje dotyczące eksportu technologii produkcji chipów, chińskie fabryki mogą mieć problemy z uruchomieniem planowanych linii.
Jest jeszcze kwestia AI. Jeśli popyt na pamięć HBM nadal rośnie w tempie wykładniczym, tradycyjni producenci nie wrócą do masowej produkcji DDR5, bo po prostu nie będzie im się to opłacać. Nikt nie zbuduje nowej fabryki za miliardy dolarów, żeby produkować tanią pamięć konsumencką z niskimi marżami.
Kiedy kupować – teraz czy czekać?
Dla kogoś, kto potrzebuje pamięci RAM już dziś, nie ma dobrej odpowiedzi. Ceny są absurdalne i szybko nie spadną. Jeśli komputer wymaga pilnej modernizacji do pracy albo gier, trzeba ugryźć się w język i zapłacić obecną cenę.
Dla tych, którzy mogą poczekać, sytuacja wygląda lepiej. Jeśli prognoza Kyunga choć częściowo się sprawdzi, druga połowa 2027 roku może przynieść realne spadki cen. Nie mówimy o powrocie do poziomu sprzed boomu AI, ale o korekcie na tyle dużej, że zestaw 64 GB DDR5 przestanie kosztować fortunę.
Kluczem będzie monitorowanie wiadomości z chińskich fabryk. Jeśli CXMT i YMTC rzeczywiście uruchomią produkcję masową i zaczną zalewać rynek swoimi modułami, ceny zareagują szybko. Rynek pamięci to nie rynek niszowy – podaż bezpośrednio przekłada się na cenę detaliczną.
Podsumowanie
Dominacja Samsunga, SK Hynix i Microna na rynku pamięci DDR5 może wkrótce dostać poważne wyzwanie ze strony chińskich producentów. To dobra wiadomość dla konsumentów, którzy od miesięcy patrzą z przerażeniem na ceny modułów RAM w sklepach. Prognozy byłego szefa Samsunga dają nadzieję, że sytuacja się zmieni, ale do końca 2027 roku wciąż daleko.
Dla osób budujących lub modernizujących komputer teraz najlepszym rozwiązaniem jest kupno minimum potrzebnej ilości RAM i czekanie na spadki. Dla producentów sprzętu i działów IT w firmach to sygnał do wstrzymania dużych zamówień pamięci, jeśli tylko harmonogram na to pozwala. A dla całej branży? To przypomnienie, że żaden oligopol nie jest wieczny – wystarczy, że ktoś zainwestuje odpowiednią kwotę w fabryki i równowaga rynkowa przestaje istnieć.


