W skrócie
Microsoft pracuje nad trzecią już wersją menu Start w Windows 11, tym razem opartą na WinUI 3, z naciskiem na wyższą wydajność na obciążonych komputerach oraz większą możliwość personalizacji. Użytkownik ma zyskać m.in. możliwość zmiany rozmiaru Startu, wyłączania całych sekcji (przypięte aplikacje, rekomendacje, lista wszystkich programów) oraz bardziej modułowy układ. Zmiany są szczególnie istotne dla osób, którym obecne menu Start wydaje się ociężałe, mało responsywne i zbyt „sztywne” w konfiguracji.
Dlaczego Microsoft znowu zmienia menu Start
Od premiery Windows 11 w 2021 roku menu Start było jednym z najbardziej krytykowanych elementów systemu. Użytkownicy narzekali na:
- brak płynności przy otwieraniu, szczególnie na słabszych lub mocno obciążonych maszynach,
- usunięcie możliwości zmiany rozmiaru Startu, dostępnej wcześniej w Windows 10,
- ograniczone opcje personalizacji – wiele sekcji było „na sztywno” i wymagało zewnętrznych narzędzi do modyfikacji.
Microsoft oficjalnie przyznaje, że obecne menu Start „nie jest niczym nadzwyczajnym pod względem wydajności” i potwierdza prace nad jego całkowitą przebudową. Co ciekawe, mówimy już o trzeciej generacji Startu w Windows 11, co pokazuje, jak trudnym tematem okazał się ten element interfejsu.
Nowa wersja ma bazować na WinUI 3 – współczesnym frameworku interfejsu użytkownika, który Microsoft rozwija jako standard dla aplikacji i elementów systemowych w Windows. Więcej o Windows 11 i jego funkcjach można znaleźć na oficjalnej stronie Microsoft.
WinUI 3 w menu Start: co to zmienia
Przebudowanie Startu w oparciu o WinUI 3 ma dwa kluczowe cele: wydajność i spójność interfejsu.
Z punktu widzenia zwykłego użytkownika najważniejsze są efekty:
- Menu Start powinno otwierać się płynnie nawet wtedy, gdy procesor i RAM są mocno obciążone (np. gra, przeglądarka z wieloma kartami, kilka aplikacji w tle).
- Reakcja na kliknięcia i wyszukiwanie ma być bardziej responsywna, bez wrażenia „przyduszenia” systemu.
Według doniesień, Microsoft traktuje poprawę responsywności jako priorytet – menu Start nie może „czekać w kolejce”, aż system skończy inne zadania. W praktyce oznacza to lepsze zarządzanie wątkiem UI i optymalizacje w warstwie renderowania elementów graficznych.
Dla samego Windows 11 to też krok w stronę większej spójności – coraz więcej elementów systemu jest przenoszonych na WinUI 3, co docelowo powinno ograniczyć wrażenie „sklejki” starych i nowych technologii.
Wreszcie rozmiar i układ po Twojemu
Jedną z najbardziej odczuwalnych zmian ma być powrót do możliwości zmiany rozmiaru menu Start, której brak od początku drażnił użytkowników Windows 11. W poprzednim systemie, Windows 10, wystarczyło złapać krawędź Startu i przeciągnąć ją myszką, by dopasować wysokość i szerokość do własnych potrzeb.
W Windows 11 funkcja ta nagle zniknęła – bez oficjalnego wyjaśnienia – a jedynym wyjściem były narzędzia zewnętrzne, takie jak m.in. Windhawk, pozwalające na głębsze modyfikacje systemu. Microsoft zamierza to wreszcie naprawić i dać wbudowaną opcję wyboru przynajmniej dwóch układów: „małego” i „dużego” Startu.
Dodatkowo pojawia się dużo ciekawsza – i ważniejsza – nowość: modułowość. Zgodnie z informacjami z Windows Central, nowa generacja menu Start ma pozwalać użytkownikowi na:
- wyłączenie sekcji przypiętych aplikacji,
- ukrycie lub wyłączenie grup aplikacji,
- wyłączenie pełnej listy aplikacji,
- całkowite wyłączenie sekcji Rekomendacje.
W praktyce oznacza to, że możesz zbudować Start „pod siebie”: czy to jako prostą siatkę ulubionych aplikacji, czy minimalistyczny panel z wyszukiwarką i kilkoma najczęściej używanymi skrótami.
Mniej narzuconych elementów, więcej kontroli
W obecnym Windows 11 da się co prawda ukryć sekcję Rekomendacje, ale reszta układu pozostaje w dużej mierze zabetonowana – bez narzędzi firm trzecich trudno pozbyć się elementów, których w ogóle się nie używa.
Nowa wizja Startu idzie w przeciwnym kierunku: to Ty decydujesz, co widzisz. Przywoływana w artykule wypowiedź z przecieku mówi wprost, że menu trzeciej generacji powinno umożliwiać „wyłączenie przypinania, grupowania aplikacji, listy wszystkich aplikacji i rekomendacji”.
To dokładnie to, o co od lat prosili użytkownicy, którzy chcieli uczynić Start prostym launcherem (np. tylko wyszukiwarka + kilka skrótów), a nie rozbudowaną tablicą z sekcjami narzuconymi z góry.
Taka zmiana dobrze wpisuje się też w ogólną strategię Microsoftu, który w ostatnich miesiącach wprowadza:
Wszystko po to, by stopniowo łagodzić krytykę pod adresem pierwszych wersji Windows 11 i odzyskać zaufanie użytkowników.
Dla kogo te zmiany będą najbardziej odczuwalne
Choć menu Start to element, z którego korzysta praktycznie każdy, najbardziej ucieszą się:
- Użytkownicy słabszych lub mocno obciążonych komputerów – nowy Start na WinUI 3 ma otwierać się płynniej nawet przy wysokim użyciu CPU/RAM.
- Osoby, które nie znoszą „zaśmieconego” Startu – możliwość wyłączenia całych sekcji (Rekomendacje, lista aplikacji, grupowanie) pozwoli zrobić z niego prosty, czysty launcher.
- Entuzjaści personalizacji – mniej zależności od narzędzi typu Windhawk, więcej oficjalnie wspieranych opcji konfiguracyjnych.
Z punktu widzenia administratorów i działów IT to też dobra informacja – mniej potrzeby łatania systemu zewnętrznymi modyfikacjami oznacza mniej potencjalnych problemów po aktualizacjach.
Aktualne i planowane zmiany w Windows 11 można na bieżąco śledzić na oficjalnej stronie Microsoft.
Podsumowanie
Nowe menu Start w Windows 11 oparte na WinUI 3 to jedna z ważniejszych zmian w warstwie UI systemu od czasu jego premiery. Microsoft wreszcie reaguje na praktyczne zarzuty użytkowników: Start ma być szybszy, mniej ociężały i realnie personalizowalny, bez konieczności sięgania po narzędzia innych firm.
Moim zdaniem to ruch w dobrym kierunku – menu Start nie powinno być eksperymentalną wizytówką systemu, tylko sprawnym, przewidywalnym narzędziem, które po prostu działa i nie przeszkadza. Najwięcej zyskają użytkownicy, którzy na co dzień żyją z Windows 11 jako głównym środowiskiem pracy: mniej lagów, mniej zbędnych elementów i więcej kontroli nad tym, jak wygląda i zachowuje się centralny punkt systemu. Jeśli Microsoft dowiezie obiecaną wydajność i modułowość, warto będzie te zmiany jak najszybciej zainstalować, gdy trafią do stabilnych wydań Windows 11.



