Tekst opisuje przypadek z Reddita, w którym pracownik IT próbował „zniszczyć” firmowy dysk SSD, po prostu wiercąc w nim otwór – metoda skuteczna przy HDD, ale kompletnie chybiona przy nowoczesnych nośnikach flash. Autor wyjaśnia, jak zbudowane są współczesne SSD, dlaczego przypadkowe uszkodzenie obudowy nie gwarantuje usunięcia danych oraz jakie procedury w 2026 roku uważa się za bezpieczny standard utylizacji nośników.
Najważniejsze informacje:
- Temat: poradnik bezpieczeństwa danych – jak poprawnie i trwale zniszczyć dane na dysku SSD.
- Nowe elementy: przykład nieudanej „kasacji” SSD wiertarką, omówienie architektury pamięci NAND, zalecenie fizycznego niszczenia samych kości pamięci, a nie tylko obudowy.
- Dla kogo: administratorzy, działy IT, firmy utylizujące sprzęt, użytkownicy domowi sprzedający lub wyrzucający nośniki z wrażliwymi danymi.
- Wymagania/ograniczenia: konieczność połączenia bezpiecznego kasowania programowego z fizycznym zniszczeniem chipów, aby realnie uniemożliwić odzysk danych.
Dlaczego „dziura w SSD” nie usuwa Twoich danych
W klasycznym dysku HDD talerze magnetyczne zajmują praktycznie całą obudowę – jedno celne uderzenie czy przewiercenie często fizycznie niszczy powierzchnię nośną. W SSD 2,5″ jest inaczej: w środku jest dużo pustej przestrzeni, a mała płytka PCB z kilkoma układami NAND i kontrolerem zwykle zajmuje tylko fragment obudowy.
W opisywanym przypadku wiertło przebiło metalową obudowę, ale nie trafiło w płytkę z kośćmi pamięci, więc wszystkie dane pozostały nienaruszone i możliwe do odczytania przez osobę, która znajdzie taki „zniszczony” dysk w koszu. Jak zauważają eksperci, wielu techników nadal stosuje procedury z „ery mechanicznej” do sprzętu półprzewodnikowego, co wprost zagraża poufności danych.
Jak wygląda skuteczne fizyczne zniszczenie SSD
W 2026 roku podstawowa rekomendacja brzmi: zanim użyjesz narzędzi, otwórz obudowę.
- Większość SSD 2,5″ jest skręcona na zwykłe śrubki, które można łatwo odkręcić.
- Po zdjęciu pokrywy widać płytkę PCB z kontrolerem i kilkoma układami pamięci NAND.
Celem nie jest już przypadkowe uszkodzenie „czegoś w środku”, tylko świadome zniszczenie każdego układu pamięci – np.:
- zmiażdżenie kości młotkiem,
- przecięcie / złamanie PCB tak, by same chipy NAND były pęknięte lub odłupane,
- użycie specjalistycznej niszczarki do nośników elektronicznych, jeśli jest dostępna.
Po fizycznym zniszczeniu chipów odzysk danych staje się w praktyce nieopłacalny ekonomicznie, nawet przy użyciu laboratoriów informatyki śledczej.
Termika, młotek i… logika: metody PRO dla 2026 roku
Autor zwraca uwagę, że czysta „siła” powinna być ostatnim etapem, a nie jedynym działaniem. Współczesny, bezpieczny proces utylizacji SSD obejmuje zwykle trzy warstwy:
- Czyszczenie logiczne (secure erase)
- Szyfrowanie danych
- Fizyczne zniszczenie chipów NAND
Połączenie szyfrowania, bezpiecznego kasowania i dopiero potem fizycznej destrukcji kości pamięci jest określane jako „złoty standard” w 2026 roku. Gdyby pracownik z reddita najpierw wykonał kasowanie logiczne, miejsce, w które trafiło wiertło, nie miałoby już większego znaczenia.
Dla kogo to jest ważne i kiedy warto się „bawić” w PRO‑procedury
Tak rygorystyczne podejście do niszczenia SSD ma największy sens tam, gdzie na dysku leżały:
- dane firmowe, projekty, bazy klientów,
- informacje objęte RODO / HIPAA / NDA,
- hasła, klucze szyfrujące, portfele kryptowalut.
W przypadku sprzętu domowego minimum powinno stanowić:
- pełne szyfrowanie dysku używanego na co dzień,
- przed utylizacją – secure erase, a dopiero później fizyczne uszkodzenie kości NAND, jeśli mamy do dyspozycji podstawowe narzędzia.
W świecie, w którym nośniki SSD często kończą na portalach aukcyjnych i w firmach recyklingu, świadomość tego tematu to obowiązek każdego, kto kiedykolwiek przechowywał na nich wrażliwe dane.



