Tekst jest newsem o roadmapie Microsoftu: firma oficjalnie kieruje rozwój na dużą aktualizację Windows 11 27H2 w drugiej połowie 2027 roku, a nie na nowy system Windows 12. Przez kanał Canary Channel i przebudowany program Windows Insider Microsoft przygotowuje głębokie zmiany w fundamentach systemu, stawiając na redukcję długu technicznego, czyszczenie starego kodu i usuwanie przestarzałych komponentów. W artykule pada zapowiedź m.in. usunięcia VBScript, wycofania WordPada, kontynuacji dodawania nowych funkcji (jak test prędkości internetu z paska zadań) i możliwego przywrócenia „klasycznych” elementów interfejsu, np. ruchomego paska zadań. Całość ma poprawić wydajność, bezpieczeństwo, użyteczność i zaufanie do Windows 11, który pozostanie główną platformą także w 2027 roku.
- Microsoft stawia wszystko na Windows 11
- Najważniejsze informacje: czym ma być Windows 11 27H2?
- Porządki pod maską: żegnaj VBScript i WordPad
- Użyteczność ponad wszystko: małe funkcje, realne korzyści
- Powrót klasycznych funkcji: ruchomy pasek zadań i oczekiwania użytkowników
- Co to oznacza dla użytkowników i firm?
- Mniej marketingu, więcej inżynierii (wreszcie)
Microsoft stawia wszystko na Windows 11
Zamiast szykować marketingową premierę Windows 12, Microsoft wyraźnie komunikuje, że przyszłość na najbliższe lata wiąże z Windows 11. Firma rozpoczęła prace nad aktualizacją oznaczoną jako 27H2, która ma być „kamieniem węgielnym ekosystemu PC” i nadać obecnemu systemowi drugą młodość. To ruch strategiczny: zamiast mnożyć wersje, koncern chce skupić się na optymalizacji, spójności i jakości jednej, dojrzewającej platformy.
Najważniejsze informacje: czym ma być Windows 11 27H2?
Z przebudowy programu Windows Insider wynika, że nowa gałąź rozwoju celuje bezpośrednio w drugą połowę 2027 roku, kiedy Windows 11 otrzyma duże, strukturalne odświeżenie. Microsoft mówi wprost, że celem jest stworzenie nowych podstaw technicznych dla tej wersji, w tym:
- zmniejszenie długu technicznego,
- usunięcie przestarzałych protokołów i komponentów, które spowalniają system,
- przygotowanie gruntu pod kolejne lata rozwoju bez konieczności rewolucji w numerze wersji.
W Redmond pojawił się nowy dyrektor ds. jakości, co ma symbolizować powrót do bardziej „dopieszczonych” wydań po mocno krytykowanych początkach Windows 11. Istotnym sygnałem jest też jasne stwierdzenie, że Windows 12 nie jest obecnie w planach, a wszystkie zasoby skupiają się na rozwijaniu Jedenastki.
Porządki pod maską: żegnaj VBScript i WordPad
Jednym z filarów 27H2 jest oczyszczenie systemu z elementów, których czas już minął. Microsoft potwierdził m.in.:
- wycofanie języka VBScript, który przez lata był źródłem zarówno automatyzacji, jak i problemów bezpieczeństwa;
- usunięcie WordPada, kultowego, ale praktycznie nie rozwijanego edytora, który dziś dubluje możliwości Notatnika czy Worda.
Takie cięcia mają sprawić, że Windows 11 będzie lżejszy, bezpieczniejszy i łatwiejszy w utrzymaniu, a jednocześnie lepiej przygotowany na obsługę nowych standardów. Przykładem jest świeżo dodane, natywne wsparcie dla MIDI 2.0, które pokazuje, że Microsoft chce mocniej zadbać o profesjonalistów z branży kreatywnej i użytkowników wymagających niskich opóźnień.
Użyteczność ponad wszystko: małe funkcje, realne korzyści
Autor artykułu podkreśla, że strategia Microsoftu nie sprowadza się tylko do „wycinania”, ale także do dodawania praktycznych narzędzi dla zwykłego użytkownika. Chodzi o funkcje, które zmniejszają konieczność instalacji softu firm trzecich i pomagają zachować integralność systemu. Przykład z ostatnich miesięcy to wbudowany test prędkości internetu w Windows 11, wywoływany bezpośrednio z paska zadań.
To właśnie taki typ zmian ma się mnożyć w kolejnych wydaniach – drobne udogodnienia, które w sumie znacząco poprawiają komfort codziennej pracy. Windows 11 ma być mniej „eksperymentem UI”, a bardziej stabilną platformą do pracy, grania i tworzenia treści.
Powrót klasycznych funkcji: ruchomy pasek zadań i oczekiwania użytkowników
Ciekawym akcentem jest wzmianka o możliwym przywróceniu ruchomego paska zadań, czyli funkcji, o którą społeczność prosi niemal od premiery Windows 11. W artykule pojawia się odnośnik do informacji, że Microsoft rozważa ponowne umożliwienie przenoszenia paska na inne krawędzie ekranu, co łączy estetykę z funkcjonalnością, szczególnie na monitorach ultra‑wide. Jeśli takie zmiany trafią do 27H2, będzie to sygnał, że koncern faktycznie wsłuchuje się w głos użytkowników, a nie tylko forsuje własną wizję interfejsu.
Co to oznacza dla użytkowników i firm?
Potwierdzenie planu rozwoju do 2027 roku oznacza kilka rzeczy:
- Windows 11 pozostaje „bezpiecznym wyborem” – to na nim Microsoft koncentruje wsparcie, optymalizacje i nowe funkcje.
- Firmy mogą planować dłuższy cykl życia stacji roboczych bez konieczności szybkiej migracji na kolejną wersję systemu.
- Użytkownicy domowi zyskają ciągłe ulepszenia w ramach jednej platformy, zamiast skokowych przesiadek między Windows 10, 11 i hipotetycznym 12.
Jednocześnie warto pamiętać, że każda duża aktualizacja – taka jak 27H2 – będzie wymagała od administratorów testów kompatybilności oprogramowania i sterowników, szczególnie w środowiskach produkcyjnych.
Mniej marketingu, więcej inżynierii (wreszcie)
Z technicznego punktu widzenia decyzja, by zamiast „Windows 12” rozwijać głęboko Windows 11 27H2, wygląda rozsądnie. Zamiast dzielić zasoby między kolejne numerki, Microsoft inwestuje w czyszczenie kodu, poprawę jakości i realne funkcje, które rozwiązują problemy użytkowników. Jeśli obietnice redukcji długu technicznego, usunięcia balastu i poprawy użyteczności zostaną dowiezione, może to być najdojrzalsza wersja Jedenastki – taka, która na lata stanie się „nowym Windowsem 7” pod względem stabilności.



